Joanna Gadon-Lelewska

IV bat. 77. pp oddział 311 

Życiorys Joanny Gadon – Lelewskiej ps. “Rusałka” (19.09.1915 – 1946).

Joanna Gadon urodziła się 19 września 1915r. w Wielkich Łukach(ok. 160km na północ od Witebska ,ok. 60 km od obecnej granicy Białorusi), bo tam przebywali w tym czasie jej rodzice Bolesław Gadon (22.07.1872-1936) i Melania z Rupejków (17.06.1872-27.10.1961) .

Stałym gniazdem rodzinnym był majątek Rupejków ( w nielicznych dokumentach-Ropejko) w Czernikach i okolicy pod Lidą, gdzie Gadonowie powrócili. Majątkiem zarządzał ojciec Melanii Leon Rupejko (1810-1901?), potem jego najstarszy syn Jan(1847-1913). Po zawierusze wojennej i ustaleniu granic Gadonowie z dziećmi mieszkali w Czernikach, a Bolesław miał kancelarię prawniczą w swojej kamienicy, w Lidzie przy ul. Zamkowej 6. Gadonowie mieli liczne potomstwo, ale do wieku dorosłego dożyły tylko cztery córki: Stanisława (1900 – 1973 p. voto Szczygieł, s. voto Bojcun), Eleonora (1901-3.12.1991), Władysława(21.09.1905-19 96), Joanna (1915-1946).

Joanna uczęszczała do siedmioklasowej Publicznej Szkoły Powszechnej nr. 4 w Lidzie, w r. 1929 otrzymała świadectwo 7-mej klasy. Ania, jak mówiono na nią w domu, zbyt pilną uczennica nie była, ale miała piękny charakter pisma o czym świadczy zachowana kartka pocztowa. Potem mamy ślad po pedagogicznej szkole zawodowej w pałacu Radziwiłłów w Zdzięciole – r.1935.

W roku 1937 wyszła za mąż za Mirosława Lelewskiego (25.12.1913 – 11.1988) chemika po szkole w Bydgoszczy, ppor. Wojska Polskiego. Młode małżeństwo zamieszkało początkowo w Baranowiczach i tam przeszła ma świat ich córka Barbara 23.06.1939. Przed wybuchem wojny mieszkali w Lidzie.

Wejście sowietów do Polski i Lidy, 17 września 1939 r., oznaczało represje w stosunku do funkcjonariuszy Państwa Polskiego, rodzin wojskowych, ludzi kultury, księży, nauczycieli. W rodzinie mamy aresztowanie i stracenie sędziego z Lidy Wojciecha Szczęsnowicza, wywózkę za Ural jego żony i córki, wywózkę Stasi Gadon-Szczygieł, wywózkę rodziny Stasiewiczów – Franciszka i Stefanii z Tumielewiczów, rodziny ich syna Bolesława. Rok później weszli Niemcy i zaczęły się prześladowania Żydów oraz organizującego się podziemia antyniemieckiego.

Działalność opozycyjna w czasie okupacji jest owiana tajemnicą . Poszczególne informacje zawarte w ostatnich opracowaniach mówią o działalności Mirosława Lelewskiego w Okręgu Nowogródzkim AK, 77. pp, III komp., IV bat. Ragnera, na placówce 311 w Bieńkiewiczach. Mirosław prawdopodobnie wciągnął do działalności konspiracyjnej żonę Joannę. Na początku lipca 1944 roku IV batalion, podobnie jak i inne jednostki Okręgu Nowogródzkiego, wyruszył w kierunku Wilna. Według zebranych informacji M. Lelewski brał udział w akcji „Ostra Brama” i walczył z Niemcami w Wilnie w rejonie cmentarza na Rossie. Potem jak inni żołnierze AK został podstępnie wzięty do niewoli i wywieziony z grupą oficerów do obozu NKWD nr 179 w Diagilewie w okolicy Riazania. W obozie w Riazaniu przebywał też od październiku 1946 roku dowódca Wileńskiego Okręgu AK pułk. Aleksander Krzyżanowski ps. Wilk. Tym razem sowieci nie odważyli się postąpić z oficerami AK jak postąpili z w Katyniu i Mirosław Lelewski wrócił do Polski w końcu roku 1947.

Tymczasem w okolicach Lidy działały jednostki AK prowadzące akcję samoobrony przeciwko „wyzwolicielom”.

Na podstawie książki   Na ziemi nowogródzkiej” Kazimierza Krajewskiego dowiadujemy się o działaniach   Placówki (oddziału) nr 311.

Placówka obejmowała tereny położone na północny zachód od Lidy (teren gminy Lida), stworzyły jednostkę konspiracyjną określaną jako placówka nr 311, bądź oddział nr 311. Była to struktura terenowa organizacyjnie odpowiadająca kompanii, dysponująca własnym oddziałem bojowym powoływanym na czas wykonywania akcji. Placówka nr 311 obejmowała  obszar okolic szlacheckich:  Bieńkiewicze, Tubielewicze, Kulpy, Kuriany, Hancewicze, Zaleskie, oraz wsie Bielewicze, Biernucie, Krupowo, Nowickie III, Koziele, Jancewicze, Malgi, Kierbiedzie,  Worniszki  i Gudele. Na północy sięgała aż po Żyrmuny. Niektóre relacje określają, że placówka dzieliła się na dwie części; północną dowodzoną osobiście przez sierż. „Zawieję” oraz południową. Pierwszym komendantem  placówki 311 był chor. Wacław Ługowski „Burza” (1941 – do maja 1943 r.) Następnie dowództwo sprawował tu sierż. Wacław Pawłowski vel Sawicki „Gotyński”, „Zawieja”.

Placówka 311 dysponowała niedużym oddziałem bojowym dowodzonym  przez sierż. Wacława Pawłowskiego „Zawieję lub jego zastępcę Wiktora Prońko. Grupa ta prowadziła niezbędne działania z zakresu samoobrony.

Aresztowania ludności i żołnierzy AK, mające miejsce jesienią 1944 r., doprowadziły do znacznego rozbicia placówki 311. W październiku 1944 r. w przysiółku Kumiany (w zagrodzie J. Wojtulewicza) grupa operacyjna NKWD znalazła część „zamelinowanego”  archiwum placówki 311. Odkryto też składy broni. Sierż. Zawieja musiał opuścić teren powiatu lidzkiego i wyjechał do Wilna, gdzie 22.01.1945 r. został aresztowany. NKWD ujęło też jego zastępcę Wiktora Prońko (obaj zostali skazani na karę śmierci) oraz 31 osób oskarżonych o przynależność do placówki 311 – zaś jedną osobę zastrzelono na miejscu. W toku śledztwa NKWD uzyskało dane personalne 107 żołnierzy AK, mieszkańców powiatu lidzkiego Większość z nich ukrywała się, lecz jak oceniał raport NKWD, w ciągu 1945 r. prawie wszyscy zostali zabici lub aresztowani.

Mimo tych strat placówka 311 nadal istniała. Wchodziła m.in. w skład kompanii konspiracyjnej o kryptonimie „Cebula” Obwodu 49/67, wcześniej Obwodu 67 lidzkiego, a potem Obwodu 49/67 szczuczyńsko-lidzkiego. Jej nowym komendantem została, zgodnie z zaleceniami „Ragnera”, kobieta – Joanna Gadon-Lelewska „Rusałka”, dowodziła też patrolem placówki 311 , a od sierpnia 1945 r.dowódcą był Feliks Kozaryn „Grek”.

Grupa samoobrony placówki Bieńkiewicze (nr 311), dowodzona przez J.Gadon-Lelewską „Rusałkę”, składała się z 22 osób uzbrojonych w 1 rkm, 8 pm, 2 kb i 4 pistolety. Miała ona – wg źródeł sowieckich – przeprowadzić do czerwca 1945 r. włącznie 11 likwidacji donosicieli i sowieckich funkcjonariuszy, m. In. 25.02.1945 r. w starciu z w Tubilewiczach zabito 2 i raniono 1 żołnierza sowieckiego, także w lutym 1945 r. zlikwidowano kierownika majątku Olszany, oskarżonych o współpracę z  władzami sowieckimi. Kilka akcji placówka 311 wykonała wspólnie z oddziałem „Iskry” kpr. Adama Łoszakiewicza .

Dnia 22.07.1945 r. aresztowano komendantkę placówki 311, Joannę Gadon-Lelewską ”Rusałkę” oraz dwóch jej ludzi.

Bezpośredni świadek, cioteczna siostra Joanny Lelewskiej – moja Mama Joanna Tumielewicz –Stołyhwo opowiadała, że tego dnia Joanna Lelewska przyszła się pożegnać, bo nazajutrz miała wyjechać do „Polski” (zgodnie z prawem międzynarodowym Lida   była wciąż w Polsce, bo obowiązywały granice ustalone na podstawie traktatu w Rydze z 18 marca 1921 r., nowe granice ustaliła konferencja w Poczdamie 17.07-2.08.1945 ) na podstawie przygotowanych dokumentów, nie wróciła jednak do swojego mieszkania , bo w drodze została aresztowana. Moi rodzice wyjechali na zachód w końcu sierpnia . Do tego czasu dalsze losy Joanny były mi nieznane.

W latach 80-tych w lokalnej gdańskiej gazecie „Gwiazda Morza „ukazał się artykuł o AK-owcach przetrzymywanych w więzieniu lidzkim. Spotkałam się z dziennikarką , aby dowiedzieć się o losach Joanny. Powiedziała mi, że była skazana na śmierć.

Od córki Joanny -Basi Lelewskiej –Pietrasz dowiedziałam się o dalszych losach Joanny. Matka Joanny – Melania Gadon zwróciła się do sądu o złagodzenie wyroku, bo Joanna miała małą córeczkę, a los jej ojca był wówczas nieznany.

Uzyskała zamianę wyroku kary śmierci na dożywotnią katorgę. Joanna była w śledztwie torturowana i zmarła w drodze do miejsca zesłania. W ostatniej drodze towarzyszyła Joannie Polka skazana na 5 lat zesłania. Joanna, spodziewając się śmierci, uzyskała od towarzyszki niedoli obietnicę, że po wyjściu z więzienia, odnajdzie jej matkę i opowie o ostatnich dniach córki. Tak też się stało. Kobieta zjawiła się w Czernikach i opowiedziała, że po śmierci ciało Joanny zostało umieszczone w skrzyni po gwoździach i wystawione z pociągu. Nie znamy miejsca, ani daty, było to w r.1946.

Spisała po wizycie w Rybniku, 3 września 2015 – Jadwiga Stołyhwo – Kopeć, Prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Lidzkiej.